fbpx
Blog, Parenting, Travel

10 zalet Mauritiusa, dla których warto pojechać tam na rodzinne wakacje

15 czerwca 2018

Jest początek lutego. Budzi się do życia kolejny krótki i ponury dzień. W radiu podają informację o stężeniu pyłu zawieszonego w powietrzu, które znacznie przekracza dopuszczalne normy.

Podświadomie cieszysz się, że już za kilka godzin te problemy przestaną cię dotyczyć. Na lotnisku im. Fryderyka Chopina w Warszawie panuje normalny ruch. Większość samolotów zabiera podróżnych w kilkugodzinne rejsy do różnych zakamarków Europy. Biznesowi pasażerowie w eleganckich płaszczach szybko zajmują swoje miejsca w sektorze priority pass.

Ty, ocierając pot z czoła po udanej kontroli bezpieczeństwa: twojej, dziecka, wózka, misia – maskotki, wody, mleka, aparatu fotograficznego, pieluch, nocnika podróżnego i tuzina innych niezbędnych przedmiotów, siadasz ciężko na ostatnim wolnym fotelu. Patrzysz na tablicę odlotów i zastanawiasz się czy ci czasem te tropiki nie wyjdą jednak bokiem? Czy warto jest przesiedzieć 11 godzin w samolocie aby dostać się na Mauritius – skrawek lądu na Oceanie Indyjskim, który na globusie widać tylko przy użyciu szkła powiększającego?

Kiedy w końcu po naprawdę długim locie wysiadasz z brzucha żelaznego ptaka, nie przypuszczasz, że tak trudno będzie Ci się za kilkanaście dni, ponownie do niego wsiąść. Dlaczego? – ponieważ Mauritius jest wprost wymarzonym miejscem do spędzenia wakacji z dzieckiem. Zwłaszcza wtedy, kiedy w Polsce panuje zima.

Muritius – najważniejsze wskazówki i informacje

Mauritius to wyspa na Oceanie Indyjskim położona ok. 1000 km na wschód od Madagaskaru. Panuje Tu gorący i wilgotny klimat. Wyjazd można tu planować przez cały rok. Nasz luty to i ich środek lata. Jeśli źle znosisz wilgoć i wysoką temperaturę to zaplanuj przyjazd tutaj w innej porze roku.

Większość bo 2/3 mieszkańców stanowią Hindusi. Reszta to międzynarodowa mozaika. Powoduje to, że bardzo popularną kuchnią jest tu kuchnia hinduska, tajska, chińska ale także europejska. Na wyspie mamy dostęp do wybornych w smaku owoców jak kokosy, ananasy, banany, mango i inne.

Nic tak nie gasi pragnienia jak sok z ociosanego przy lokalnego sprzedawcę orzecha kokosowego (nie zapomnijmy wybrać łyżka białego, miękkiego jeszcze miąższu).

Panuje tutaj ruch lewostronny. Warto mieć doświadczenie z kierownicą po drugiej stronie, ponieważ ruch jest całkiem duży. Drogi są w słabej kondycji. Trzeba też uważać poruszając się pieszo, gdyż chodniki nie są tu powszechne.

Jest to kraj bardzo bezpieczny dla turystów. Bez obaw można tu przylecieć z dzieckiem. Wszyscy doskonale mówią po angielsku i po francusku. Bez problemu znajdziecie miejsce z darmowym Wi-Fi, ale uważajcie na rozmowy telefoniczne aby rachunku za telefon nie pamiętać dłużej niż wakacji.

Nie ma problemów z płatnością kartą kredytową czy płatniczą. Alkohol jest szeroko dostępny. Jest tutaj sporo knajpek gdzie możecie zjeść ale niekoniecznie z bogatą ofertą życia nocnego.

Ważne, zwłaszcza dla rodzin z małymi dziećmi – latają tam z Polski bezpośrednie loty czarterowe.

Nawet 11 godzin lotu jest lepsze w tym przypadku niż przesiadki.

Nie ma problemu ze znalezieniem noclegu na miejscu na własną rękę, także apartamentów dla rodzin. Najlepiej zrobić
to przez bloking.com lub Airbnb. Jeśli lecicie na pobyt w hotelu, przemyślcie wybór lokalizacji, co szerzej opisujemy w 1 pkt poniżej.

Oto 10 rzeczy, które możesz zrobić na Mauritiusie aby spędzić tam udany urlop:

1. Plaże, plaże, plaże! Czyż to właśnie o ten beztroski czas na słońcu nie chodzi nam najbardziej. W Europie w zimowe miesiące w zasadzie nie ma szans na wyłożenie się na ciepłym piasku. Jeśli wyjeżdżamy z dwuletnim dzieckiem to w zasadzie poza tym pierwszym punktem możemy pominąć pozostałe dziewięć. Nasza Tośka spędzała z łopatką i wiaderkiem każdą wolną chwilę i nic
więcej jej do szczęścia nie było potrzebne. Godne polecenia są dwie z nich:


– uważana za najładniejszą – plaża to Le Morne. Tam są właśnie usytuowane wszystkie sieciowe hotele (jak np. RIU). Za wypoczynek przy tej rajskiej plaży płaci się jednak pewną cenę – nie ma w okolicy zupełnie nic więcej poza plażą i owymi hotelami. Bez wynajętego samochodu ani rusz. Taka trochę „złota klatka”. Ale mieszkając w innej części wyspy i mając samochód do dyspozycji, na pewno warto tu przyjechać.
– druga to plaża w Trou aux Biches. Co prawda nie ma co liczyć, że będziemy na niej tylko my, piasek i ocean ale za to jest blisko urokliwego miasteczka, w którym możemy coś zjeść, wypić kawę, pochodzić po sklepach.

2. Muzeum cukru – L’Aventure du Sucre. Naprawdę fajnie zrobione miejsce dla dużych i małych (może nie aż tak małych jak dwuletnia Tośka), ale dzieci znajdą tam dużo atrakcji.

3. Najlepsza kawa, croissanty i beza cytrynowa na wyspie! – „Le Fournil”. Ta piekarnia jest może słabo położona, bo przy drodze, ale naprawdę lepszych wypieków, chleba i kawy nie znaleźliśmy na całej wyspie. Posiada także ładny ogródek.

4. Wygasły wulkan Trou aux Cerfs. W głębi krateru znajduje się malownicze jezioro. A wszystko skąpane w tropikalnej zieleni. Krater można obejść dookoła, co pozwoli na całkiem przyjemny spacer. Rozpościera się stamtąd piękna panorama na stolicę wyspy Port Louis.

5. Ogród botaniczny Pamplemousses. Jest to duży, piękny park, z wieloma egzotycznymi roślinami. Największe chyba wrażenie robią ogromne lilie wodne, kwiaty lotosu i baobab. Jest tam też kilka stanowisk ze zwierzętami.


6. Park ze zwierzętami – Casela World of Adventure. Całkiem okazałe miejsce gdzie można zaobserwować dzikie (i nie tylko) zwierzęta. Gwoździem programu jest bezwątpienia sekcja z dzikimi kotami (lwy, tygrysy, rysie itd). Można nawet za górę pieniędzy wykupić sobie wejście do zagrody lwów. Równie to ekscytujące jak kontrowersyjne…

7. Wodospad Chamarel i siedmiokolorowa ziemia. Jest to jeden park a dwie atrakcje. Przy wejściu decydujemy czy chcemy zobaczyć obie atrakcje i kupujemy odpowiedni bilet. Jest to na pewno jedno z „must see” Mauritiusa. Będąc w parku koniecznie zobaczcie widok z Chamarel View Point lub restauracji Panorama.

8. Góra na Le Morne – to właśnie stąd widać najbardziej zjawiskowy spektakl, stworzony przez naturę na Mauritiusie. To podwodny wodospad. Kaskady wody, które spływają w głęboką otchłań tuż przy morskim brzegu robią ogromne wrażenie.

9. Grand Bassain – najbardziej znana świątynia hinduska. Położona nad świętym jeziorem. To kolejne „must see”, dla osób zainteresowanych zabytkami i miejscami kultu.

10. Plantacje herbaty i wanilii.

Spędzając na Mauritiusie niemal dwa tygodnie mamy następujące przemyślenia:
– na pewno chętnie tam wrócimy
– jest to dobry kierunek na wakacje podczas polskiej zimy – nie zmarzniecie tu
– jest to dobre miejsce do wyjazdu z dziećmi, niekoniecznie dla spragnionych imprezowania młodych ludzi
– Jest to dobre miejsce aby odpocząć, zwolnić, opalić się
– jeśli chcesz zwiedzać, to jest wystarczająco dużo ciekawych miejsc. Nie jest to jednak, choćby z racji niewielkich rozmiarów wyspy, kierunek wyprawy dla prawdziwych globtroterów, którzy mogą poczuć niedosyt wrażeń

You Might Also Like