fbpx
Blog, Lifestyle, Travel

Aloha – czym jest i gdzie go szukać?

21 grudnia 2018
Aloha

Hawaje jednoznacznie kojarzą się ludziom z całego świata z rajem na ziemi. Jak się to dzieje, że wszyscy tak myślą a tak niewielu tam było? Oczywiście za sprawą telewizji. W dziedzinie produkcji i dystrybucji treści za pomocą tego medium, Amerykanie nie mają sobie równych. Sercem tego przemysłu jest Hollywood. I to tam zostało wzmocnione i posłane w eter pojęcie hawajskiego aloha – obietnicy raju. Wypowiadamy aloha, a słowo ciałem się staje i oczyma wyobraźni przenosimy się do raju. Chcemy tam trafić, pragniemy tego, płacimy za to… ale czy jadąc przez pół świata na pewno to znajdziemy?

Czym jest aloha?

O tym czym jest aloha, pisaliśmy już po krótce w naszym wpisie o hawajskich zaskoczeniach. Zobacz tutaj.

Aloha, wyrażenie pochodzące od rdzennych mieszkańców Hawajów, oznacza powitanie, miłość, pokój, szczęście. Oznacza też filozofię łagodności, serdeczności, uczucia życia w zgodzie ze sobą, przyrodą, ludźmi i wszechświatem. Brzmi niczym boskie słowo stworzenia raju, wypowiedziane przez Najwyższego. Umieszcza w tym Edenie żyjących w zgodzie z naturą ludzi, którzy powoli rozwijają się z dala od reszty świata. Tak naprawdę Ci ludzie sami sobie przypłynęli z innych wysp Polinezji.

Sielanka nie trwa wiecznie. Reszta świata dowiaduje się o polinezyjskim raju i wyciąga po niego swoje zbrukane zbrodnią, gwałtem i chciwością białe łapska, które mają na koncie eksterminację wielu innych kultur. To w zasadzie, z racji na zawieszenie Hawajów pośrodku bezmiaru Pacyfiku, jak wisienka na torcie wieków europejskiego kolonializmu. Słynny brytyjski odkrywca – kapitan Cook, dotarł tu dopiero w 1788 roku, tu też jego podróż po tym świecie się zakończyła.

Potem sprawy potoczyły się dość szybko. Po 100-leciu grabienia wyspy przez Europejczyków, władanie nad Hawajami ustanowili Amerykanie, tworząc tam swój 50 stan. Zwycięzca zgarnia wszystko, z dorobkiem kulturalnym włącznie. Jednym z jego elementów było aloha, rozpropagowana jako modny styl życia.. W wyniku II wojny światowej, Stany Zjednoczone zarobiły fortunę i stały się niekwestionowanym światowym hegemonem. Jednocześnie rozwijała się w zawrotnym tempie najmłodsza z muz – telewizja, a wraz z nią film. Aloha trafiła do świadomości widzów na całym świecie rozbudzając tęsknotę za utraconym rajem.

Gdzie ta ALOHA???

Niestety światem rządzi pieniądz, a Amerykanie są mistrzami marketingu. Istota aloha została rozmyta, niczym wartość dolara po odejściu od parytetu złota. Slogan ten został do cna wyświechtany poprzez określanie słowem aloha wszystkiego co się da. Jest tego za dużo aby miało szansę być autentyczne… Nawet na autobusie komunikacji miejskiej przeczytasz, że to „Aloha na kołach”, kopcąc przy okazji spalinami na wszystkie strony. Brakuje jeszcze aby na papierze toaletowym napisali, że tym papierem podetrzesz się aloha.

A idea jest wspaniała. Aloha to stan ducha niczym u wyidealizowanych bohaterów filmu Avatar. Jeśli  jednak nie masz go w sobie to żaden piorun aloha Cię przy wysiadaniu z samolotu na Hawajach nie porazi. Ludzie tu żyją w pędzie jak wszędzie indziej na świecie aby utrzymać się w na fali życia. A życie jest tu drogie nawet dla Amerykanów przylatujących na wakacje.

Turyści, którzy przemierzają tysiące kilometrów aby dotrzeć na Hawaje, starają się podczas pobytu zobaczyć jak najwięcej, biegają we wszystkie strony, kupują, konsumują, wydając na to majątek. Zewsząd dochodzi dźwięk terminali płatniczych, potwierdzający transakcję dokonywaną kartą kredytową. Japończycy przybywają tu na kilka dni, amerykanie na tydzień… mało w nich wszystkich spokoju, tak samo mało jak w ich codziennym życiu, więc zachowania aloha próżno po nich oczekiwać.

Mieliśmy wrażenie, że normalnie żyjący obywatele mają w sobie mniej luzu niż bezdomni, których na Hawajach nie brakuje. Oni na własne życzenie skazali się na bycie na marginesie społecznym. Żyją jednak na tych samych rajskich wyspach. Może nie mają drogich samochodów, ale też nie ścigają się z nikim. Zachody słońca oglądają te same.

Przez 4 tygodnie spotkaliśmy tam niewiele osób z których twarzy promieniowało szczęście. Prawdziwe oblicza aloha można dostrzec u niektórych surferów, u których endorfiny pojawiają się w krwiobiegu od utrzymywaniu się na fali oceanu… Oni powierzyli swe życie duchowi aloha (pod warunkiem, że ich na to stać). Z jednym się nawet sfotografowaliśmy. Po prostu z jego oblicza promieniowało szczęście.

Takie samo szczęście widzieliśmy w oczach chłopca na Filipinach, który toczył patykiem starą oponę, staruszków w Grecji odpoczywających przed swoim domem, własnego dziadka siedzącego niegdyś letnim wieczorem pod szopką, po całym dniu piłowania drzewa…

Szukajmy aloha w sobie!

Często spotykamy się z osobami, które pracują na 200%, wiele miesięcy nie zwalniając tempa. Wielu z nich zapełnia nawet swoje konta sporą sumą pieniędzy. Wyeksploatowani do cna, znaczą część tych środków są w stanie wydać, aby odreagować stresy w jakiś spektakularny sposób. Wyjeżdżają w odległe, egzotyczne miejsca, aby tam odnaleźć to wszystko, co zawiera w sobie słowo aloha…

Sami często mamy problem aby zachować pogodę ducha, cierpliwość dla dzieci, entuzjazm do pracy i dość energii aby wieczorem zrobić jeszcze coś przyjemnego dla siebie. Przychodzi nam wtedy do głowy pomysł, że może by się tak spakować i poszukać miejsca, gdzie poczujemy się wyjątkowo dobrze. I wiecie co? Mamy pewną refleksję:

Nawet jeśli tętno Hawajów bije bliżej ducha aloha niż gdzie indziej na świecie, to naszym zdaniem sam przyjazd tam nie uczyni was bardziej szczęśliwymi.

Prawda jest prostsza niż się wydaje – jeśli masz szczęście w sobie, to nie musisz jechać do „raju” aby doświadczyć aloha! Staruszkowie w Grecji, dziadek w Dąbrowie Górniczej, chłopiec na Filipinach nie byli nigdy na Hawajach. Pozytywną energię mieli w sobie. I tego życzymy Wam i sobie samym!

Aloha!

You Might Also Like