Blog, Lifestyle, Parenting

Plastik nie jest taki zły…

18 czerwca 2018

Pani Martyna Wojciechowska, będąca niemal ikoną pop-kultury, wyraziła na swoim profilu pewną tezę, która odbiła się szerokim echem mediach. Zwłaszcza w internecie, będącym arcy-królestwem hate’u, zalała ją fala krytyki.

Pani Martyna, posiada na tyle potężne podwały marki osobistej, budowane przez lata, że jej taka jedna fala nie zaleje. Być może popełniono błąd w jej sztabie social-mediowym… a może wręcz przeciwnie – cóż za osiągnięcie, skoro jednym wpisem jej rating w internecie osiągnął temperaturę wrzenia. Mogłaby pani Martyna na własnych rękach ratować całą płonącą afrykańską wioskę a słupki nie wskoczyłyby nawet w 10% tak jak przy tej aferze.

Sprawa jest taka, że ogłosiła (ona sama albo jej copywriter), że plastik nie jest taki zły… Dodatkowo odbywa się to w objęciach jednej z marek, będących producentem wody mineralnej w butelkach typu PET. Na pewno nie błyszczy się logiem bezinteresownie… Ale co z tym plastikiem?

Czy plastik jest zły?

No pewnie, że nie jest. Jaką mamy wiedzę o plastiku? Wiecie, że jest robiony z ropy naftowej? Wiecie jaki wpływ miał na rozwojowy skok naszej cywilizacji w drugiej połowie 20 wieku? A miał ogromny.

Ropa naftowa służyła do czasów II Wojny Światowej, głównie do napędzania silników śmiercionośnych maszyn na frontach całego świata. Potem rozwój przemysłu petrochemicznego stał się podstawą gospodarki i przyczynił się do rozwoju cywilizacyjnego, oddając pałeczkę tak naprawdę dopiero internetowi. To on stworzył świat konsumpcjonizmu i wygody, który nas otacza i bez którego nie wyobrażamy już sobie życia.

Dawniej rolnicy albo przemysł ciężki, musieli sami wytworzyć produkty użytku codziennego. Ich cena i powszechność była regulowana jakością zbiorów czy stopniem rozwoju przemysłu. A tu nagle cyk… Z ropy da się zrobić wszystko, bez względu na urodzaj i to niemal za darmo. Zachłysnęliśmy się tym, ale kto na dzień dzisiejszy potrafi z tego zrezygnować? No proszę? Niech pierwszy rzuci kamień?

Problem istnieje

Temat jest wrażliwy. Technologia jest tak tania i dobra, że przestaliśmy kontrolować konsekwencje jej stosowania. Bez opamiętania produkujemy miliony ton odpadów dziennie. Problem niewyobrażalnej ilości śmieci plastikowych istnieje realnie, i być może odbije się nam wszystkim mocną czkawką.

My, ludzie całego globu naprawdę nie mamy pomysłu co z tą górą plastikowych śmieci zrobić. Globalna polityka, pozostaje wobec problemu plastiku dziwnie niema… ale podobnie jak ze śmieciowym jedzeniem, nadpodażą cukru i mięsa w diecie miliardów ludzi i wielu innych problemów. Większość się w ogóle nad tym nie zastanawia, bo plastik jest tak wygodny w produkcji, że po co się martwić jego dalszym losem. Petro-magnaci zalewają swoim lekkim, tanim towarem całą planetę, czerpiąc z tego olbrzymie korzyści.

Problem tkwi w świadomości i w regulacjach prawnych i systemowych, a nie we wpisie Pani Martyny. Podejrzewam, że akurat ona bardziej niż 95% populacji na tej planecie zastanawia się nad problemem odpadów plastikowych.

Co świat może zrobić?

Pani Martyno, przyrodnicy, ekolodzy, i zwykli beneficjenci otaczającego nas, nowoczesnego świata w dużej mierze stworzonego z plastiku. Nie możemy i nawet nie powinniśmy cofnąć tej cywilizacyjnej zdobyczy. Ale możemy się nad nią bardziej zastanowić. Edukować, więcej mówić o skutkach grożących człowiekowi, innym gatunkom roślin i zwierząt, nawet globalnemu klimatowi.

Jednak nawet pro-ekologiczna świadomość garstki z nas nic nie zmieni. Nawet w krajach rozwiniętych tylko mała część mieszkańców weźmie sobie do serca los planety. A co z krajami gdzie świadomość ekologiczna jest niemal żadna, a jej mieszkańcy stanowią większość populacji na świecie?

Zróbmy za to wszystko, aby przetwarzać maksimum wyrzucanego plastiku. Inwestujmy w technologie, które być może będą w stanie neutralizować plastikowe śmieci. Skąd na to pieniądze?Może producenci powinni odprowadzać jakąś część zysku na ich rozwój? Takie opłaty pomogłyby służyć także na lepsze gospodarowanie odpadami. Oczywiście producenci przeniosą koszty na odbiorcę końcowego ale…

Najszybszą, a być może jedyną drogą do opanowania problemu odpadów plastikowych jest doprowadzenie do tego, że w naszym osobistym interesie będzie osobiście kosztowna decyzja co ze śmieciem zrobić. I na poziomie producenta, gdzie ważne są regulacje prawno-podatkowe, i na poziomie konsumenta, który będzie musiał za to zapłacić.

Zobaczcie co się stało z „jednorazówkami” w Polsce od początku 2018 roku. Teraz zdecydowanie częściej zabieramy swoją torbę na zakupy, ponieważ ustawowo za każdą jednorazówkę musimy płacić. I nie ma innej metody. Jeśli najbardziej powszechne produkty zawinięte w plastik będą drogie, zarówno dla producentów jak i konsumentów, to znacznie zmaleje ich użycie, albo wzrośnie przetwarzanie. Jeśli butelki typu PET, będą zwrotne i cena każdej z nich będzie określona np. na 2 złote, to 80 % konsumentów zastanowi się 4 razy zanim wyrzuci je do kosza.

Co ja mogę zrobić?

My sami możemy problem minimalizować poprzez zmianę pewnych przyzwyczajeń:

  • Zastanówmy się co i z czego jemy i pijemy. Czy faktycznie bez wpływu na zdrowie ma przechowywanie tak wielu produktów w plastiku? Czy żywność i woda nie wchodzi w reakcję chemiczną z plastikiem kiepskiej jakości w której jest przechowywana.
  • Czy idąc na zakupy nie warto zabrać własnej torby z domu?
  • Czy musimy pić wodę z plastikowego kubka jednorazowego i to jeszcze przez dwie plastikowe słomki?
  • Czy zamiast kupować setek butelek z wodą nie zamówić dobrego filtra albo dostawy wody w dużych pojemnikach, które są wielokrotnie używane?
  • Czy idąc na siłownię albo na trening nie warto wziąć bidonu, który może nam służyć długi czas.
  • Czy nasze dziecko naprawdę potrzebuje tyle plastikowych, grających zabawek
  • Czy zamiast wyrzucać niepotrzebne nam już rzeczy, nie oddawać ich tym, którzy mogą ich jeszcze potrzebować
  • Segregować śmieci
  • wiele, wiele innych

Podsumowanie

Martyna Wojciechowska na pewno wystawiła się wpisem na swoim profilu na krytykę, ale też ruszyła, jako kolejna, problem ekologii. I dzięki jej za to – jest dyskusja. My rzadko otrzymujemy w procesie wychowania albo edukacji wzorce pro-ekologiczne. Ci świadomi, sami szukają rozwiązań. Jedynym wyjściem dla pozostałych jest uderzyć w portfel.

You Might Also Like