Bez kategorii, Travel

Tego o Gruzji nie wiedzieliśmy, a Wy?

8 czerwca 2018

Wybrać kierunek podróży i kupić bilet to pierwszy krok. Drugi to dowiedzieć się jak najwięcej o miejscu, które wybraliśmy.

Jak mawiają: podróże kształcą…wykształconych.

Skąd czerpać wiedzę o Gruzji?

W momencie zakupu biletu lotniczego na 2014 roku, wiedzieliśmy o Gruzji, że leży w Kaukazie, że była tam wojna i że jej swoistą ambasadorką w Polsce jest Kasia Pakosińska. Z uwagi na to że znam ją wiele lat z włóczenia się po polskich scenach,  to właśnie od przeczytania jej książki rozpoczęliśmy zgłębianie wiedzy o tym, leżącym na rubieżach Europy kraju. Wydawnictwem wartym polecenia jest też książka Marcina Mellera – „Gauamardżos”. Jak zawsze towarzyszył nam też niezawodny przewodnik Lonely Planet.

Obecnie Gruzja jest tak popularnym kierunkiem podróży, że stworzono niezliczoną ilość relacji i wpisów na blogach podróżniczych. Wskazują one miejsca warte odwiedzenia i ciekawostki o tym kraju.

Zajrzyjcie choćby do naszego wpisu o 7 miejscach, które odwiedziliśmy

Jest aktywne forum o Kaukazie, z wieloma cennymi informacjami:

Polecamy także bloga: gruzjaponaszemu naszych znajomych, których poznaliśmy podczas naszej podróży. Wiedzą o Gruzji dużo i są bardzo mili. Posiadają tez cenne wskazówki dla rowerzystów, którzy chcieliby tam jechać.

Loty do Gruzji

Lecieć do Gruzji możemy z coraz większej ilości lotnisk. Dolecieć,poza czarterami, możemy do dwóch portów lotniczych: Tbilisi i Kutaisi. Do tego drugiego pasażerów zabierają tanie linie lotnicze.

Podczas trwającego trzy godziny lotu z Katowic do Kutaisi, pojawiła godna zapamiętania sentencja, wypowiedziana przez sześcioletnie dziecko. Wyglądając przez okno, zwróciło się do matki z dziecięcą szczerością: „mamo jesteśmy w niebie a nie widać żadnego Królestwa Niebieskiego”. Że też z wiekiem tracimy tą naturalną mądrość…

W czasie lotu podana została przez pilota informacja, że przelatujemy nieopodal jeszcze wtedy ukraińskiego Krymu i obok goszczącego jeszcze wtedy olimpijczyków – Sochi. Za oknem górujący nad Kaukazem szczyt Elbrusa – najwyższej góry Europy(czy nie uczono nas, że to Mt. Blanc?)

Zmiana strefy czasowej

Lądując w Gruzji przesuwamy zegarki aż o 3 godziny. To całkiem sporo jak na dość krótki lot prawda?

Pierwsze kroki na kaukaskiej ziemi

Wyjście na płytę lotniska udowodniło, że nie tylko w Polsce zimy potrafią być delikatnie mówiąc nieśmiałe. 16 stopni ciepła, bezchmurne niebo i słońce w zenicie – aż chce się zdjąć trzy warstwy odzieży uzupełniające pakowany jak w tetrisie bagaż.

W całkiem nowoczesnym porcie lotniczym podczas kontroli paszportów, miła pani robi pierwsze pamiątkowe zdjęcie, wybija pieczęć – obiekt westchnień zazdrości podróżujących jedynie w strefie Schengen obieżyświatów.

Warto zaznaczyć, że na lotnisku nie było bankomatu. Można wymienić walutę na miejscowe Lari (1lari to ok. 2 złote; 1 euro=2,35 lari). Warto więc przynajmniej na początek zaopatrzyć się w dolary lub euro. W większych miastach można znaleźć bankomat, choć nie wszystkie rodzaje kart były obsługiwane. Opłata za jednorazową transakcję to od 8-15 zł), lub płacić kartą.

Komunikacja

Kiedy byliśmy tam w 2014 roku, w zasadzie nie funkcjonowały jeszcze wypożyczalnie samochodów. Zresztą przy stanie dróg w tym kraju, jedyna rozsądna opcja to solidny samochód terenowy.

Busiki

Niepodzielnie na drogach panują tzw. marszrutki. Ich ceny nie są wygórowane a mocne wrażenia – gwarantowane! Są to różnego rodzaju i stanu technicznego busiki, prowadzone są zwykle przez panów po 50-tce, w sposób w Europie zarezerwowany dla kierowców rajdowych. W zdecydowanej większości z nich dopatrzymy się charakterystycznego „pajączka” na przedniej szybie, pamiątki po spotkaniu z odłamkiem skalnym. nie ma się czego bać. Mimo braku sztywnego rozkładu jazdy, brawury kierowców i pozostawiającego wiele do życzenia stanu sieci drogowej jest to w miarę pewna i niedroga forma komunikacji. Podczas tygodniowego przemieszczania się po kraju nie widzieliśmy wypadku ani zepsutego na drodze busa.

W Gruzji nie ma przeglądów technicznych samochodów. Jeżdżą czym chcą i jak chcą. Jakże dziwi więc, po opatrzeniu się z tymi zabytkami techniki, nowoczesny salon porsche na przedmieściach Tbilisi – największego miasta Gruzji. Dla niewprawnego obserwatora tylko tutaj i w Batumi można dopatrzeć się efektów jednej z najprężniej rozwijających się(wg przyrostu PKB) gospodarek starego kontynentu.

Taxi

Alternatywą dla marszrutek są przyczajeni, gotowi złapać Was w swoje sidła Taksówkarze. To rodząca się wraz z tanimi lotami kasta gruzińskich biznesmenów. Mogą Cię obwieść gdzie chcesz albo raczej gdzie on chce, zaproponować nocleg niby w domu znajomego, od którego przypadkiem mają klucze lub zabrać Cię do swojego domu, odegrać teatrzyk gościnnego Gruzina, którego jadąc tam tak bardzo chcemy spotkać. Oczywiście za wszystko odpowiednio kasując. Każdy ma w zanadrzu list od polecających go polskich turystów oraz ustawiane zdjęcie z jego samochodem i nim w uśmiechach z ofiarami. Może wobec niektórych jestem niesprawiedliwy ale miejcie się na baczności i egzekwujcie to czego chcecie. Zawsze też negocjujcie ceny.

Samolot lub helikopter zamiast marszrutki?

Możliwy jest przelot śmigłowcem z Tbilisi do Mestii, stolicy górskiego regionu Svanetii. Niestety z niejasnych przyczyn przewoźnik rzadko realizuje loty w miesiącach zimowych. Nie nastawiajcie się więc na taką opcję za bardzo, ale warto próbować. Emocje związane z przelotem tak nisko nad górami Kaukazu, mogłyby być niezapomniane. Niemniej przepiękne położone lotnisko w Mestii warto odwiedzić i wybawić z nudy obsługę 🙂

Noclegi

Noclegi w Gruzji wyłączając hotele zwykle wahają się między 15-30 lari za osobę. Często w tej cenie mamy zapewniony posiłek(w guesthousach). W Gruzji nie ma centralnego ogrzewania w domach a nawet blokach. Jadąc tam zimą zadbajmy o to aby gospodarze dostarczyli nam solidny grzejnik elektryczny. Na szczęście problemy z prądem są coraz rzadsze. Gniazdka i napięcie jest europejskie więc nie musimy się martwić o dodatkowe przejściówki. Bywają też problemy z ciśnieniem wody. Toalety często na „narciarza”, ale i porcelaną można się czasem rozkoszować.

Jacy są mieszkańcy Gruzji?

konserwatywni – Sprawy religijne to świętość. Podróżując w mieszanej parze dla komfortu lepiej jest powiedzieć, że jest się małżeństwem. Zdecydowanie wyrażają też dezaprobatę wobec związków mieszanych.

Bezpośredni – dużo bardziej niż w zachodniej Europie i… już w Polsce. Nie jest zaskoczeniem spontaniczne pytanie: Czym się zajmujesz? Ile zarabiasz? Czy masz dzieci? A skoro ich nie macie to zaproponują Ci swoje łóżko, abyście ten stan zmienili.

Pomocni – zapytani o coś będą starali się pomóc. Dla przykładu, nasze niezobowiązujące pytanie przy mijanym stoisku z churchkhelami(tzw. Gruzińskimi snickersami) o muzykę na żywo, zostaliśmy nieodpłatnie zawiezieni do restauracji nad rzeką. Już sam widok na przepiękne rzeczne klify robił wrażenie. Serdeczna szefowa sali na pytanie o muzykę bez wahania posadziła nas przy stoliku bezpośrednio przy parkiecie tanecznym imprezy która była kompilacją dwóch imprez weselnych i potrójnych urodzin! To wszystko na jednej sali i my w samym pępku tego zamieszania. I tu nasza ciekawość folkloru została zaspokojona z naddatkiem. Poza śpiewającym na głosy zespołem na parkiecie raz za razem pojawiała się czteroosobowa grupa taneczna, która z olbrzymim kunsztem wykonywała tradycyjne tańce różnych regionów kraju. Wieczór ten będziemy długo pamiętać.

Wyrozumiali – co opisuje nasza przygoda. Nasza gospodyni w Mestii, zarezerwowała nam na godzinę 8 rano miejsce w marszrutce jadącej do Kutaisi. Wstaliśmy o siódmej, zjedliśmy śniadanie, pożegnaliśmy się i z pięciominutowym wyprzedzeniem zeszliśmy do wskazanego miejsca, gdzie istotnie stał busik. Spokojnie weszliśmy do środka pełnego ludzi pojazdu, który natychmiast ruszył w wielogodzinną drogę do Tbilisi. Niczego nie dało się po gruzińskich pasażerach poznać.

Obecna w pojeździe para młodych Polaków, wyjaśniła nam, że miało miejsce coś niecodziennego. Otóż, bus pełen ludzi, czekał ok półtorej godziny aż się pojawimy. Co więcej oni już od 5.30 są w gotowości do drogi. No ale wszak nasza gospodyni z kierowcą ustaliła 8 rano, więc nikt się nie denerwował – To jest Gruzja :)Boję się pomyśleć jak w Polsce ludzie reagowaliby w takiej sytuacji.

Co więcej, po 10 minutach jazdy jeden starszy mężczyzna zupełnie bezinteresownie zaprosił nas do siebie do Tbilisi, kiedykolwiek byśmy tam nie byli, zapewniając nocleg i osławioną gruzińską gościnność. I to taką szczerą, bezinteresowną w przeciwieństwie do teatrzyku, który zapewnił nam jegomość taksówkarz, któremu w czwórkę oddaliśmy się pod opiekę w Kutaisi.

 

Chcesz poczuć w pełni życzliwość Gruzinów – ucz się rosyjskiego

Bezcenne jest w Gruzji posługiwanie się językiem rosyjskim. Nawet takie „ciut ciut” znajomości języka wielkiego brata, znacznie ułatwia życie w tym kraju. Angielski może być przydatny jedynie w miejscach bardzo turystycznych, w kontaktach z młodymi ludźmi i w pojedynczych guesthousach. Mając PESEL rozpoczynający się od 79, nie spodziewałem się, że wbijany mi jako jednemu z ostatnich w Polsce roczników „język wroga” przyda mi się po 15 latach. Jeśli nie po rosyjsku mówcie po polsku.

Gruziński odpowiednik molo w Sopocie nosi imię Lecha Kaczyńskiego

Gruzini naprawdę lubią Polaków. A polskim bohaterem dla nich jest Lech Kaczyński, którego ulica znajduje się w centrum każdego miasta! Oddają mu hołd za to, że w 2008 roku jako pierwszy z polityków Unii Europejskiej przyjechał interweniować podczas konfliktu zbrojnego na lini Tbilisi – Moskwa.

Wyborne jedzenie i wino

Choćby tylko dla posmakowania gruzińskich specjałów i win warto odwiedzić ten kraj.

Jak na całym świecie, idźmy tam, gdzie jedzą miejscowi a niebo w gębie gwarantowane. Nie raz na naszym stole wylądował bakłażan z orzechami, mięsny szaszłyk, domowe wino, chaczapuri i oczywiście – przysmak chinkali.

Bardzo przypadły nam do gustu desery nazywane – czurczchela, czyli tzw. gruziński snickers, zrobiony z nawleczonych na sznurek orzechów na którym zastyga zagęszczony sok z winogron.

 

Stalin – nienawidzą ale szanują

Złego słowa nie sugeruję wypowiadać pod adresem najbardziej znanego Gruzina w historii, czyli Stalina. Ten urodzony w Gori dyktator, niczym dobrym się rodakom nie wsławił, ale szanują go jak półboga. Między innymi za to, że nie wymienił własnego syna na generała von Paulusa, dowódcę wojsk niemieckich pod Stalingradem. Odrzucając prywatę uznał, że jego syn jest zwykłym czerwonoarmistą i do wymiany jeńców nie doszło. Drugi wspomniany w rozmowie pozytyw, to dla Gruzinów wysiedlenie przez Stalina tureckich mieszkańców z południa kraju.

Bezpieczeństwo

Podpisujemy się pod twierdzeniem, że absolutnie nic złego nas tam nie powinno spotkać. Nie musimy się obawiać także kradzieży.

Alkohol, toasty i gruzińska gościnność

W Gruzji pije się dużo, ale nie na ulicach. Generalnie alkohol spożywa się głównie podczas supry – tzw. „Robienia stołu”. To ich forma biesiady, podczas której wychyla się porcję wina, tylko po wygłoszeniu toastu wznoszonego przez tamadę . Podczas uroczystej Supry nie pijemy między toastami! To się zmienia ale źle widziane było niegdyś wznoszenie toastu piwem. To gruzińskie wino, na tych terenach wyrabiane od 7 tyś lat i samogon chacha dominują wśród trunków. Litr domowego wina w lokalnym sklepie kosztuje od 3 lari. W restauracji ten sam litr ok. 10 lari. Dwie osoby najedzą się w knajpce z „autochtonami”, popijając 0,5 l karawką wina za 15-20 lari.

Narciarstwo w Gruzji, czyli ostry zjazd i to nie po wypiciu chachy

Wizyta w górskim rejonie Swanetii, przyniosła nam niespodziewaną atrakcję. Spędziliśmy dzień na nartach, na pobliskim nowoczesnym kompleksie narciarskim. Czteroosobowa kanapa, 2,6 km dobrze przygotowanej trasy, bardzo dobrze wyposażona wypożyczalnia sprzętu, znikoma ilość narciarzy i restauracja z przepiękną panoramą wysokich na ponad 4000 m gór to wszystko czego potrzeba aby oddychać pełnią szczęścia. Na pytanie: – na narty tydzień w polskich górach czy w Gruzji, odpowiedź jest prosta. Koloryt lokalny, kuchnia i gwarancja śniegu na 2300 m n.p.m to wystarczający argument przemawiający za Kaukazem.

Podsumowanie

To zaledwie mała część ciekawostek i użytecznych informacji o niesamowicie barwnym kraju jakim jest Gruzja. Mamy nadzieję jeszcze tam wrócić, teraz już z dzieckiem. Jeśli więc macie dla nas jakieś ciekawe informacje z waszych wypraw na Kaukaz to wyślijcie je do nas albo dodajcie komentarz do tego posta.

Dziękujemy

You Might Also Like