Blog, Lifestyle, Travel

Jak będąc babcią spełnić marzenie o olimpijskim starcie?

6 czerwca 2018

Chcielibyśmy przybliżyć kulisy reprezentowania biało czerwonych barw w wioślarstwie podczas Olimpiady Mastersów odbywających się 2017 roku w Nowej Zelandii.

Na arenie wioślarskiej rywalizacji, nad jeziorem Karapiro, przy wspaniałej pogodzie i mentalnym wsparciu wielonarodowej widowni, pojawiły się przedstawicielki 3 pokoleń noszące ten sam gen – odwagi, ciekawości świata i sportowej rywalizacji:

  • Nestorka rodu Róża, trenująca wioślarstwo od najmłodszych lat, dla której sport w czasach za Żelazna Kurtyną był szansą na wyjście ponad szarą egzystencję robotniczego podwórka, sposobem na poznanie ludzi i wyrobienie w sobie siły aby wbrew przeciwnościom osiągnąć w życiu sukces.
  • Jej córka Barbara, kapitan jachtowy, wieloletnia uczestniczka regat żeglarskich, akademicka zawodniczka i instruktorka narciarstwa. Obecnie organizująca i prowadząca rejsy pod żaglami na akwenach całego Świata.
  • Antosia córka Basi a wnuczka Róży. Mając 17 miesięcy odwiedziła z rodzicami i babcią 16 państw na 5 kontynentach, ma za sobą 55 lotów i 7 tygodni pod żaglami na 2 oceanach i Morzu Śródziemnym. Posiada od pierwszych dni tyle energii i temperamentu, że bez problemu wykończy trzy opiekujące się nią dorosłe osoby.

Udział w World Masters Games Auckland 2017 był szansa na realizacje dwóch marzeń. Wzięcia udziału w tak prestiżowej imprezie i odwiedzenie pięknego kraju, leżącego bodaj najdalej jak to możliwe od Polski.

Koszty podróży i odległość od macierzystego klubu „Posnania RBW”, stwarzały dużą przeszkodę do wzięcia udziału w imprezie. Mało prawdopodobny był wyjazd kogoś z dotychczasowych partnerów wioślarskich i pod znakiem zapytania stanął start Róży w zawodach. Wtedy zrodził się pomysł aby wystartować z córką. Wrodzona odwaga, optymizm i sportowa sprawność Basi przełamały początkowe obawy czy da sobie radę z dyscypliną, której nigdy nie uprawiała. Nowo powołany duet rozpoczął treningi na rodzimym torze wioślarskim na poznańskiej Malcie. Było to w pierwszych dniach kwietnia. Po dwóch tygodniach były już w samolocie do Auckland.

Pomimo, znikomego przygotowania i choroby, która wycieńczyła Różę w dniach poprzedzających start, 25 kwietnia na torze Karapiro pojawiła się polska osada w dwójce wioślarskiej a na trybunach najmłodszy kibic- Antosia ubrana w niemowlęcą koszulkę z nadrukiem malutkich wioseł, która dostała od babci.

Obserwowała wyścig siedząc w wózku spacerowym, na którym powiewała biało-czerwona flaga.


W momencie minięcia linii mety nieistotny był czas ani osiągnięta pozycja. Ważny był fakt, że można pokonać własną słabość, przeciwności i zrealizować marzenia. Została napisana piękna rodzinna historia, która mamy nadzieję zainspiruje innych naszych rodaków do aktywnego życia, woli samorealizacji i reprezentowania barw narodowych na międzynarodowych imprezach sportowych. To wszakże doskonała zabawa dostępna nie tylko dla zawodowców. Jest to także doskonała promocja kraju.

Po rywalizacji wioślarskiej, Róża wzięła jeszcze udział w pływaniu na dystansie 50m stylem dowolnym. Zawody odbywały się na basenie olimpijskim W Auckland. Tutaj także okazało się, że nie była jedyną polką. Co więcej na pływalni okazała się wręcz młodziutką zawodniczką, wobec 95 letniej pływaczki z Japonii, która wychodziła z basenu po pokonaniu dystansu 200 m przy owacji na stojąco całej widowni zgromadzonej na trybunach!

Potem pozostało nam jeszcze kibicować wraz z nowozelandzką Polonią i innymi sportowcami polskim siatkarzom. Udało się naszym zawodnikom wywalczyć złoty medal w siatkówce halowej i plażowej, gdzie w finale pokonali Australijczyków.

Gratulujemy wszystkim polskim sportowcom startu i medali zdobytych na Olimpiadzie w Auckland.
Mamy nadzieję, że za cztery lata w Japonii nasza reprezentacja będzie jeszcze większa! Zrobimy także co w naszej mocy aby być wśód nich!

You Might Also Like