fbpx
Blog, Parenting, Travel

Jet lag wersja hard – zmiana strefy czasowej w podróży z dziećmi

11 grudnia 2018
jet lag

Dalekie podróże są marzeniem wielu z nas. Kto nie chciałby zwiedzić obu ameryk, Azji, Australii czy nawet Oceanii. Im dalej tym dreszczyk emocji większy ale także… poważniejsze skutki zespołu dolegliwości związanych z nagłym przekraczaniem stref czasowych nazywane „Jet Lag”.

Jesteśmy właśnie w trakcie dochodzenia do siebie po powrocie z naszej rodzinnej podróży na Hawaje. Zmiana czasu wynosi w tym przypadku 11 godzin. Powiedzmy szczerze – jesteśmy ledwo żywi w czwartej podobie od wyruszenia z Honolulu. Możemy powiedzieć jedno:

Nawet najwięksi twardziele i specjaliści od radzenia sobie z dolegliwościami zmiany czasu, mogą się okazać bezradni jeśli swą podróż marzeń dzielą ze swoimi kochanymi, małymi podróżnikami. Dzieciom, „jet lag” pomoże przetrwać beztroska zasypiania gdziekolwiek i kiedykolwiek pod czujnym okiem opiekunów, rodzicom – tabletki na uspokojenie i cierpliwość boska!

Co to jest „jet lag”?

Podróżowanie na dalekie dystanse na zachód lub na wschód to takie igraszki z czasem. Tak magicznie podróżując z Europy na zachód dzień (ekspozycja na światło) nam się wydłuża – czyż to nie wspaniały sposób na przedłużenie urodzinowego szaleństwa? 🙂

Podróżując znów na wschód skracamy sobie dobę, co może być ciekawym pomysłem np. dla osób nie cierpiących 13 dnia miesiąca, wypadającego akurat w piątek. Wystarczy wskoczyć do samolotu i lecieć z Warszawy do Tokio! Dzień skróci się nam o 9 godzin 🙂

Tak naprawdę problemy ze zmianą czasu to sprawa naszego zegara biologicznego, który jest zaprogramowany do dobowego cyklu: aktywność – spoczynek. Jest on dostrojony do pór dnia panujących w miejscu zamieszkania. Po przekroczeniu kolejnych stref czasowych nasz organizm zupełnie sobie nie radzi z lokalnym czasem u celu podróży i kurczowo trzyma się utrwalonego cyklu.

Mogą pojawić się wtedy:

  • problemy z zasypianiem
  • bezsenność
  • drażliwość
  • zmęczenie
  • bóle głowy
  • ogólne rozbicie psychiczne
  • problemy żołądkowo – gastryczne

Jaka zmiana czasu Was czeka

W dzisiejszych czasach nie ma już chyba sensu zagłębiać się w szczegóły, że oto co 15 stopni długości geograficznej następuje zmiana czasu o 1 godzinę. + 1 godzinę na wschód i analogicznie – 1 godzinę na zachód od londyńskiej dzielnicy Greenach, gdzie ustalono południk 0.

Zdecydowana większość z nas ma w kieszeni telefon w wersji smart , gdzie w aplikacji zegar albo ustawieniach czasu znajdziecie wszystko czego wam potrzeba. Wasza mądra, elektroniczna zawartość kieszeni określi, że jeśli w Warszawie jest 12 w południe to w Pekinie jest + 7 godzin, czyli 19-ta wieczorem a w Nowym Jorku – 6 godzin, czyli 6 rano.

Jet Lag a wakacyjne plany

Generalnie na zespół nagłej zmiany czasowej nie ma mocnych. Przed erą lotnictwa, ludzie potrzebowali dni albo tygodni na przebycie dla przykładu – Atlantyku. Organizm miał czas się przystosować do zmiany czasu. Dziś, współczesny samolot odrzutowy pokonuje ten sam dystans w kilka godzin. Szoku dla naszego organizmu nie sposób więc uniknąć.

Można śmiało przyjąć, że lecąc na zachodnie wybrzeże USA albo do Tajlandii, mamy pierwsze dwa do trzech dni wakacji w pewnym sensie „na stracenie”. Trudno bowiem będąc rozbitym fizycznie i psychicznie czerpać pełnie satysfakcji z atrakcji jakie zapewnia cel naszej podróży.

Dla nas osobiście stawia to pod poważnym znakiem zapytania zasadność wybierania się na zaledwie tygodniowy wypoczynek dalej niż trzy strefy czasowe od Polski. Jeśli odejmiemy czas lotu, transferu z lotniska, zmęczenie podróżą i czas potrzebny na pokonanie skutków jet lag, może się okazać, ze w pełni sił spędzimy zaledwie 3 dni urlopu.

W strefie tych +3 i -3 godzin od Polski jest wystarczająco dużo miejsc do zobaczenia aby przyjemnie spędzić tygodniowy wypoczynek. Mamy do wyboru całą Europę, Afrykę z naszym ulubionym RPA……..- link do RPA, półwysep Arabski, Madagaskar, Seszele, Mauritius………link do Mauritiusa

Jak sobie radzić z „jet lag-iem”

Wiemy już, że mniej lub bardziej zespół zmiany czasu dopadnie nas w swoje szpony. Czy poddać się bez walki? Nie! Swoimi świadomymi działaniami możemy nieco złagodzić jego objawy, a nawet skrócić okres adaptacyjny.

Do żelaznych zasad, do których i my się stosujemy należą:

  • możliwie dobry wypoczęcie przed samą podróżą
  • zadbanie aby nie pojawiły się niedopatrzenia, które wprowadzą nerwową atmosferę na lotnisku: spakowanie się według przygotowanego wcześniej planu, umówienie pewnego transportu na lotnisko z odpowiednim zapasem czasu
  • zdejmowanie butów w czasie lotu i podróżowanie w luźnych ale ciepłych skarpetach
  • zabranie specjalnej maski na oczy i korki do uszu na czas drzemki w samolocie
  • picie dużej ilości wody(nie soków) – zapobiega odwodnieniu
  • unikanie kawy, alkoholu, herbaty – przyczynia się do odwodnienia
  • dbanie o krążenie krwi: wstawanie, ćwiczenia, chodzenie po samolocie, unikanie obcisłych ubrań
  • już przed wylotem przestaw zegarek na czas docelowy – takie podprogowe działanie dla mózgu  aby czuł się jakby już tam był 🙂

Całkiem sprawdza się też podejmowanie próby zmiany pory zasypiania i pobudki na kilka dni przed podróżą. Odpowiednio:

  • wcześniej zasypiać i wstawać gdy lecimy na wschód
  • póżniej zasypiać i wstawać wybierając się na zachód

Nawet dwie, trzy godziny takiego przeprogramowania naszego wewnętrznego zegara pozwolą zniwelować różnicę czasu i tym samym lepiej rozpocząć wakacje

Zmiany stref czasowych z dziećmi

Dorośli radzą sobie ze skutkami przekraczania stref czasowych lepiej lub gorzej. To zależy od predyspozycji organizmu i działań wspomagających adaptację. W każdym razie mają świadomość co się z nimi dzieje i dlaczego.

Z dziećmi, zwłaszcza małymi jest inaczej. One nie wiedzą co się dzieje i trudno im to wytłumaczyć. Skutek? – kilkudniowa rzeź niewiniątek!

Co się dzieje w tym okresie u podróżującej przez strefy czasowe rodziny? Dziecięcy zegar biologiczny wskazuje im utrwaloną porę spania, więc zasypiają nam na rękach, w wózku, w samolocie, po prostu gdziekolwiek. Budzą się na skutek niewygody, przesiadek, zapinania pasów w samolocie – zawsze niedospane. Rodzi to rozdrażnienie byle pierdołą, wokół której zawiązuje jedna po drugiej tragedia na miarę końca świata. Nawet wypoczętemu rodzicowi byłoby trudno ze spokojem łagodzić takie dziecięce dramaty. Sęk w tym, że rodzice są na granicy zapaści fizycznej za sprawą swojego rozregulowania i czuwania nad snem swoich pociech.

Dziecko jednak śpi zdecydowanie więcej niż dorośli w tym samym czasie. Budzi się więc kiedy ich organizmu uzna, że ma już dzień i… są gotowe do zabawy. Zwykle jest to o 2-3 rano lokalnego czasu. Kiedy do sypialni rodziców dobiega wyraziste „mamo – chcę się bawić”, trudno się dziwić, że w głowie rodzica pojawi się nieme „kurwa nie, litości!!!”, a głośno odpowiada „już słonko, a Ty przypadkiem nie chcesz jeszcze spać?” – oczywiście, że nie chce. Zaśnie o 7 rano po 4 godzinach zabawy i odpocznie, a mama pójdzie ledwo żywa do pracy, gdzie wykaże się zerową produktywnością.

Kiedy dolecieliśmy do Honolulu, Tosia wstawała przez 4 dni o 3 rano. Pierwszej nocy Adam poszedł z nią o 3 nad ranem przez pół miasta na plażę – to była epicka wyprawa ojca z córką 🙂 Najbardziej rozbroiła nas drugiej nocy kiedy do ledwo trzymającego się na nogach taty powiedziała: – Tato, a może posprzątamy?! 🙂

W naszym przypadku poza 3-latką mamy na pokładzie jeszcze 4 miesięczną podróżniczkę. Ta ma większa amplitudę zasypiań i pobudek w cyklu dobowym. Wydaje się, więc, że jest łatwiej. Jednak zaprogramowane dłuższe spanie przypada po dalekiej podróży na dzień. Wtedy śpi po 6 godzin non-stop. W nocy natomiast budzi się co godzinę z uśmiechem od ucha do ucha i pieluchą, pełną zawartości, która jeszcze przed chwilą drzemała w blokach startowych małego jelitka, czekając na wyzwalającą akcję zmianę ciśnienia 🙂 Aby mieć szansę na choćby odrobinę snu łamiesz wszelkie zasady snu swojego dziecka: bierzesz go do swojego lóżka, a cycek jest eksploatowany jak drukarnia przed wyborami samorządowymi.

Jak radzić sobie z „jet lag” u dzieci?

  • Nie odwołuj się do rozsądku i zrozumienia u małego dziecka,
  • podawaj dziecku w czasie lotu możliwie dużo wody,
  • unikaj podawania słodyczy,
  • zadbaj aby dziecko miało szansę się zdrzemnąć w samolocie,
  • podróżując na długiej trasie z noworodkiem, walcz jak lew o miejsce w samolocie z podwieszaną kołyską (baby bassinet). Warto nawet zapłącić dodatkową opłatę u przewoźnika aby mieć komfort odłożenia malucha do snu gdzie indziej niż własne kolana. Nasza Tosia była w stanie przespać nawet 9 godzin lotu w takim łóżeczku.
  • Nie pozwalaj aby cały lot dziecko przesiedziało wpatrzone w ekran monitora,
  • tłumacz starszemu dziecku co się dzieje w związku ze zmianą czasu,
  • baw się o tej 3 rano kiedy wstanie, ono naprawdę jest wyspane i tego potrzebuje!
  • staraj się dociągać dziecko do wieczoru lokalnego czasu, ale nie na siłę. Może dobrze dać się dziecku zdrzemnąć godzinkę w środku dnia i potem je wybudzić. Daje to szansę, że potem prześpi w nocy jak najdłużej. Forsowanie na siłę aby w ogóle nie zasnęło może mieć skutek odwrotny do przewidywanego,
  • zostawić dziecko na choćby jedną noc. Dziadkowie albo ciocia są stęsknieni i dla nich taka aktywność nocna może nie być aż tak obciążająca jak dla Was. W tym miejscu dziękujemy babci naszych dziewczynek, że Tosia mogła spędzić u niej dwie noce!!!
  • miej świadomość, że proces całkowitej adaptacji do nowego czasu może trwać 3-6 dni, w zależności od ilości przekroczonych stref czasowych. Zagryź zęby i wytrzymaj!

I na koniec najważniejsza sprawa w temacie zespołu zmiany czasu po podróży z dziećmi:

Wzbijcie się na wyżyny cierpliwości – to nie wina dziecka, że jest rozregulowane, że płacze, że marudzi. Reagowanie złością na jego zły humor i rozdrażnienie jest nie fair. To nie ono podjęło świadomą decyzję o podróży na koniec świata. Klnij do poduszki i trzymaj oczy na zapałkach, ale dziecku okaż cierpliwość. Może wymieniaj się z partnerem, że najpierw jedno zajmuje się dzieckiem przez 2 godziny a potem drugie. – Wy potraficie zrozumieć co się dzieje z waszym organizmem, dziecko nie.

Podsumowanie

1. Czy będziemy cierpieć po długim locie na wschód lub zachód na jet lag? – na pewno tak

2. Czy więc warto lecieć tak daleko z dziećmi? Tak jeśli:

  • Mamy na taką podróż więcej niż 10-14 dni,
  • będziemy mieli po powrocie dwa-trzy dni na dojście do siebie zanim wrócimy do pracy,
  • potrafimy wykazać się spokojem i zrozumieniem dla naszych małych, nocnych terrorystów,
  • zadbamy o prawidłowy przebieg lotu i organizowania się w nowej strefi czasowej.

3. Najlepsza metoda na jet lag u dzieci po powrocie – babcia, dziadek albo ciocia 🙂

You Might Also Like