fbpx
Blog, Lifestyle, Travel

Poznań czy Hawaje? – Gdzie chętniej spędzilibyście pierwsze miesiące życia dziecka?

5 lipca 2018

Wybór pomiędzy Poznaniem a Honolulu (Hawaje) brzmi jak żart, ale … tak – postanowiliśmy spędzić z naszymi dziećmi 4 późnojesienne tygodnie w okolicach Honolulu zamiast w stolicy Wielkopolski. Mamy kupione bilety i amerykańską wizę wbitą w paszport. Może nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego gdyby nie fakt, że jedno z tych dzieci jeszcze się nie urodziło!

Może to oznaczać tylko jedno – jesteśmy szaleni… A może po prostu już coś podobnego zrobiliśmy i taka wyjazdowa opcja przypadłą nam do gustu?

Plaża na Karaibach

Nas troje na Karaibach

Kiedy nasza pierwsza córka przyszła na świat, okazało się szybko, że dość trudno jest ją wbrew powszechnej opinii zepsuć. Te noworodki jakieś takie gibkie i elastyczne, że nawet drwal, do tej pory obyty jedynie z dębowymi klocami i siekierą zupełnie dobrze sobie radzi w roli opiekuna. Naje się toto z cycka, wysra i śpi w najlepsze w każdych okolicznościach (prawie każdych 😉 ).

Był środek zimy a my byliśmy przykuci do swojego M-2 z windą i widokiem na stary parking policyjny w centrum Poznania. Po pierwszym, udanym wyjeździe z 1-miesięczną córką do Wisły, założyliśmy, że ma zadatki na podróżniczkę. Dla uzyskania całkowitej pewności przejechaliśmy wózkiem przez most na Olzie i postawiliśmy stopę w czeskim Cieszynie. Czyli podróż zagraniczną miała za sobą…

Tobago Cays - katamarany stojące na kotwicy

Był grudzień. Dość szybko sprawy podróży nabrały obrotu. Mieliśmy w lutym zakontraktowany rejs na Karaibach. Postanowiliśmy, że katamaran, pływający śladami Piratów z Karaibów, może być świetną kołyską dla dziecka. Lepszą niż drewniane, ciężki łoże z baldachimem podarowane nam przez zaprzyjaźnionego żeglarza. Klamka zapadła i zabraliśmy się za organizację wyjazdu.

Zakup biletu lotniczego dla nas i dla dziecka to pestka. Dziecko do drugiego roku życia lata na kolanach rodzica za niewielką opłatą. Największym problemem było zrobienie zdjęcia do paszportu. Tośka nie była jako noworodek ewenementem i nie trzymała sama główki a tym bardziej nie reagowała na polecenia fotografa w studio. Niebywałe, że żaden zapytany fotograf nie dał się namówić aby zrobić leżącemu dziecku zdjęcie z góry. Skończyło się tak, że na swoim pierwszym zdjęciu w paszporcie Antonina ma głowę trzymaną ojcowską dłonią, niczym kukła w teatrze lalkowym 🙂

bagaże na lotnisku

Bagaże rodziny z noworodkiem

Stosownego dnia pojawiliśmy się na lotnisku Okęcie w Warszawie z kompletem dokumentów, biletem w dłoni, dziecięcą gondolką, setką pieluch, tortillą do spania, wanienką dmuchaną, grzechotkami, smoczkami, ręcznym laktatorem, nosidełkiem samochodowym, mokrymi chusteczkami, suchymi chusteczkami, Panem Sznureczkiem, sztormiakiem, moskitierą, wysysaczem katarku i setką innych niezbędnych przedmiotów.

Przejdź tu człowieku kontrolę bezpieczeństwa z tym wszystkim! – Daliśmy radę, choć tata dziecka, stracił przy tej tyle kalorii co po pokonaniu conajmniej półmaratonu. Pozostało tylko dostać się na pokład samolotu, odczekać aż służba naziemna odmrozi skrzydła i pierwsze w życiu małej panny Mrozowicz fruuuu… do Paryża a potem na Martynikę.

Okazało się, że lot zniosła bardzo dobrze i my też. Warto tylko zawczasu zadbać aby przydzielono nam miejsca przy ściankach dzielących pokład na których obsługa samolotu wiesza specjalne łóżeczka na czas lotu. Służą one maluchom do 10 kg i umożliwiają i dziecku i nam wygodny lot na duże odległości.

łóżeczko niemowlęce w samolocie

W czasie 2 tygodni żeglowania i tygodnia wypoczynku na Martynice, nasze obowiązki wobec maleństwa nie różniły się zbytnio od tego co musielibyśmy robić w Poznaniu. Różnicą była bez wątpienia ewidentna egzotyka wokół nas i fakt, że mieliśmy dla siebie 100% czasu. Nas troje, nastroje miało fantastyczne!

Drugie podejście – kierunek Hawaje

Mając w pamięci doświadczenia z Karaibów, postanowiliśmy pójść i za drugim razem przetartym szlakiem. Trafiliśmy bilety na Hawaje w naprawę dobrej cenie i kupiliśmy trzy z nich. Jak to trzy? – przecież macie lecieć w czwórkę z 3 miesięczną Julką, która jest jeszcze w brzuchu? – Czy to możliwe? – A co z wizą?

jaszczurka hawaje

Odpowiadamy:
1. Można dokupić bilet dla dziecka do lat 2 w w każdym momencie przed terminem planowego wylotu. Dziecko i tak ma bilet łączony z osobą dorosłą i wystarczy wnieść niewielką opłatę za niemowlęcego pasażera.

2. Wiza do USA, jest wydawana automatycznie po złożeniu wniosku dla dziecka, jeśli rodzice swoją wizę turystyczną już mają.

3. Takie wariactwo jest możliwe pod warunkiem, że mała Julka będzie zdrowa, szybko wyrobimy jej paszport i złożymy wniosek o wizę.

4. Jak widać nasz pomysł ma realną szansę na powodzenie jeśli tylko nic nieprzewidzianego się nie wydarzy w najbliższych tygodniach. Wtedy w listopadzie zamiast ubierać dzieciaki w coraz to cieplejsze ciuchy będziemy je rozbierać na plaży z palmą na drugim końcu świata.

5. Oczywiście nie jest to takie proste. Basia po porodzie musi możliwie szybko stanąć na nogi. Z pewnością będzie korzystać z pomocy pani Agnieszki – naszej godnej zaufania specjalistki terapii manualnej, terapii wisceralnej, fizjoterapii w połogu i osteopatycznego podejścia do leczenia dna miednicy – zerknijcie na www.chmielnicka.pl. Po narodzinach Tosi to właśnie ona bardzo pomogła Basi wrócić do pełnej sprawności i sylwetki sprzed ciąży.

6. Sam bilet, paszport i sprawy wizowe to dopiero wierzchołek góry lodowej. Musimy przygotować plan wyjazdu i co najważniejsze znaleźć dla naszej czwórki odpowiedni nocleg, co wbrew pozorom jest bardzo trudne, choćby z powodu bardzo wysokich cen.

7. Ostatnim newralgicznym elementem będzie nasz druga córka, która już się szykuje do wyjścia z maminego brzucha. Wnet się okaże jak jej się podoba świat, w którym my żyjemy na codzień. Liczymy jednak na wsparcie jej starszej siostry, która z podróżami jest za pan brat 🙂

Hawaje odpoczynek

To z czego się cieszymy, to fakt, że ten czas spędzimy znowu tylko w rodzinnym kręgu. Nie będziemy się rozpraszać porządkami, pracą, stężeniem pyłów zawieszonych w powietrzu i temperaturą za oknem.

A gdyby coś poszło nie tak?

Będzie szkoda, ale istnieją ubezpieczenia od rezygnacji z lotu albo możliwości przełożenia terminu lub kierunku podróży. To już przerobiliśmy kiedy za sprawą pierwszej ciąży, musieliśmy odroczyć i zamienić nasz wyjazd do Australii na RPA – zdecydowanie nie ma tego złego!

Opis naszego wyjazdu do Południowej Afryki znajdziesz – tutaj

Damy Wam znać jaki finał będzie miał nasz pomysł i szczerze wierzymy, że będzie to bagaż wspaniałych wspomnień i zdjęć, którymi się z wami podzielimy.

You Might Also Like