fbpx
Blog, Travel

Carnaval Sztukmistrzów okiem rodziny

30 lipca 2019
Carnaval Sztukmistrzów

Lublin bez wątpienia nie jest Kopciuszkiem pośród polskich miast wojewódzkich. To piękne miasto o bogatej historii, które swoim urokiem oraz ofertą kulturalną rozkochuje w sobie turystów. Naszą rodzinę przyciągnął tam Carnaval Sztukmistrzów. Byliśmy zachwyceni atmosferą panującą na ulicach i placach starówki Lublina. Spędziliśmy tam wspaniały czas i po 3 dniach z żalem wracaliśmy do domu. Wiemy, że to nie ostatnia nasza wizyta na tej imprezie, a naszym entuzjazmem chcielibyśmy się podzielić z Wami.

Co nas zachęciło?

Jak to często bywa najlepszą promocją jest reklama szeptana. Pewnie nigdy byśmy się nie zdecydowali jechać na drugi koniec Polski po ujrzeniu plakatu. O festiwalu dowiedzieliśmy się od zaprzyjaźnionej rodziny, która była już na kilku poprzednich edycjach. Wybierali się ponownie, z dzieckiem w wieku Tosi i… to już była dla nas wystarczająca rekomendacja. Adama nie trzeba było zachęcać do odwiedzenia miasta, do którego od lat ma ogromny sentyment. Nie było dla nas ważne kto jest na plakacie i jaki jest szczegółowy program. Lublin nas skutecznie wezwał!

Wyprawa na drugi koniec…

Lublin, jak by mapy nie ustawiać leży bardzo daleko od Poznania. To dziwne odkrycie, ponieważ wszyscy Poznaniacy mówią, że ze stolicy Wielkopolski jest wszędzie blisko 🙂 Efekt jest taki, że Basia, rodowita pyrka, nigdy w swoim życiu nie dotarła do Lublina, bo to dla niej za daleka droga samochodem. Nasz wyjazd wisiał więc już na cienkim włosku, ale… znaleźliśmy konsensus – Adam z Tosią pojechali samochodem, a Basia z Juleczką poleciała LOT’em. Nam, dotarcie na miejsce zajęło 2 dni z noclegiem w Łodzi, a im 3 godziny z przesiadką w Warszawie!

Carnaval Sztukmistrzów

I to nasza pierwsza refleksja. Mając w planach głównie atrakcje festiwalowe, poważnie się zastanówcie czy nie wybrać drogi lotniczej. Zwłaszcza jeśli mieszkacie w zachodniej części kraju. Koszt biletu przy odrobinie szczęścia wychodzi podobnie jak paliwo, autostrady, amortyzacja i parking. A komfort jest nieporównywalny.

Dodatkowo z samego lotniska do centrum Lublina można się łatwo i tanio dostać koleją lub autobusem https://www.airport.lublin.pl/dla-podroznych/dojazd/. Przejazd trwa góra 20 minut i kosztuje ok 4 zł/ osobę.

Także wybór połączenia kolejowego może być tańszym i wygodniejszym pomysłem niż podróż autem. Musimy się jednak przygotować na co najmniej ok 7 godzinny czas podróży (dotyczy wyjazdu z Poznania)

Obszar gdzie odbywa się festiwal jest na tyle mały, że bez problemów przejdziecie pieszo w każde  interesujące was miejsce. W razie czego zawsze możemy skorzystać z taksówki lub trolejbusów co samo w sobie może być nie lada atrakcją! W Polsce jeżdżą jeszcze tylko w Gdyni i Tychach! Własny samochód natomiast jest na czas Carnavalu tylko kosztownym utrapieniem.

Gdzie spać podczas Carnavalu Sztukmistrzów?

Mieliśmy szczęście, że decyzję o wyborze noclegu mogliśmy konsultować z osobami, które już na festiwalu były oraz, które w Lublinie mieszkają. Konkluzja była jedna – zrobić wszystko aby mieszkać w obrębie starego miasta. To wygodne zwłaszcza z małymi dziećmi, które czasami wolimy położyć na drzemkę do łóżeczka, albo po prostu mamy pod ręką wszystkie potrzebne rzeczy. Kiedy czegoś potrzebujemy jedno z nas może w dosłownie kilka minut dojść do pokoju. Także wieczorem możemy z naszych okien podziwiać i wsłuchiwać się w życie nocne Carnavalu.

Noclegi zdecydowanie lepiej rezerwować z dużym wyprzedzeniem. Impreza z roku na rok jest coraz bardziej popularna i na ostatnią chwilę naprawdę trudno znaleźć dobrą ofertę. Idealnie jeśli uda się wam zakwaterować gdzieś przy ul. Grodzkiej, która przecina starówkę na pół.

Krwiobieg festiwalu

Carnaval Sztukmistrzów

Jeśli by porównać obszar na którym odbywa się festiwal do krwiobiegu to sercem będzie bez wątpienia rynek starego miasta. Ulica Grodzka oraz Krakowskie Przedmieście to festiwalowe aorty, którymi serce rynku pompuje ludzi to w stronę zamku i Błoni to w stronę Placu Litewskiego, przez zastawki Bramy Krakowskiej i Bramy Grodzkiej.  W wielu miejscach tego Carnavalowego krwiobiegu znajdują się miejsca artystycznych prezentacji , które na dłużej bądź krócej zatrzymują przechodniów. Do najważniejszych należą liczne punkty klatki piersiowej starówki a także okolice Placu Litewskiego i podzamkowych Błoni. Festiwalowych miejsc i wydarzeń jest jednak tak dużo, że najlepiej sprawdzać to na aktualnej stronie: https://sztukmistrze.eu

Program – Carnaval Sztukmistrzów

Impreza jest co roku organizowana z takim rozmachem, że nie sposób wziąć udział we wszystkich wydarzeniach. Ale można próbować 🙂 Carnaval jest zorganizowany w ten sposób, że prezentacje konkretnych artystów odbywają się nawet kilkukrotnie w różnych godzinach i czasem w różnych miejscach. Pozwala to stracić jak najmniej pokazów. Program jest dostępny na stronie internetowej lub festiwalowych folderach.

Warto sobie zawczasu wybrać to co nas wyjątkowo zaciekawiło i być na 5-10 minut przed rozpoczęciem wydarzenia w odpowiednim miejscu. Pozwoli to ustawić się w „pierwszym rzędzie”, i to po tej stronie z której nie razi słońce 🙂 Ci bez dobrych okularów przeciwsłonecznych nie będą dzięki temu „salutować” przez 40 minut aż im krążenie w ręce zaniknie!

W zasadzie od południa zaczynają się rozkręcać festiwalowe atrakcje. Na Błoniach pod zamkiem realizowane są różne animacje i konkursy dla najmłodszych. Około 17 zaczynają się najważniejsze atrakcje, które trwają niemal do północy. Potem, inicjatywa przechodzi w ręce samozwańczych bohaterów ulicy, którzy animują życie nocne Lublina aż do białego rana!

I tutaj także dla rodziców z dziećmi przejawia się wartość mieszkania na starówce. Nawet kiedy dzieci „padną” już w objęcia Morfeusza, jeden z opiekunów sam lub ze starszym dzieckiem może nadal uczestniczyć w Carnavalu.

Carnaval Sztukmistrzów

Atrakcją, która robi na wszystkich chyba największe wrażenie jest jeden z elementów programu Carnavalu Sztukmistrzów jakim jest Urban Highline Festival. To spektakularne, podniebne spacery na linie rozciągniętej pomiędzy zabytkowymi budynkami starego miasta. Przez cały dzień wygimnastykowani akrobaci o sylwetkach budzących zazdrość, balansują nad głowami tłumu gapiów. Nie pozostaje nam na ziemi nic innego jak rozdziawić gębę i… zapełniać kartę pamięci aparatu setkami ująć slacklinerów z całego świata. To właśnie tu, w Lublinie tworzą oni największa imprezę tego typu na Świecie! Ich wyczyny doskonale wpisują się w legendarną, literacką postać „Sztukmistrza z Lublina”, od którego pochodzi nazwa całego festiwalu.

Gdzie jeść podczas festiwalu?

Nie chcemy, w żaden sposób faworyzować żadnego miejsca. To nie jest wszak wpis o lubelskim szlaku gastronomicznym. Mamy jednak po trzech dniach swoje miejsca, które Wam chętnie i z czystym sumieniem polecimy. Należą do nich:

  • Restauracja Zielony Talerzyk – piękny ogródek, miła obsługa i szeroki wybór doskonale przygotowanych wegetariańskich i wegańskich dań. Lokal jest wpisany do żółtego przewodnika Gault&Millau. Zaczynaliśmy tu z ogromną przyjemnością każdy dzień, jedząc pyszne śniadanie. Miejsce jest czynne od godziny 9.00. Ich strona internetowa: https://zielonytalerzyk.com
  • Restauracja „Stół i Wół” – ponownie lokal obecny w przewodniku Gault&Millau. To zdecydowanie miejsce dla smakoszy solidnej porcji mięsa. Próbowaliśmy z nasza ekipą tutejsze burgery, które cieszą oczy i kubki smakowe 🙂 Strona lokalu: http://www.stoliwol.pl
  • Żydowska restauracja Mandragora – to gastronomiczny punkt obowiązkowy podczas wizyty w Lublinie. Lepiej dokonać rezerwacji z dużym wyprzedzeniem zwłaszcza na czas Carnavalu Sztumistrzów. Możemy tu skosztować typowe dania kuchni żydowskiej podane z najwyższą starannością. Sama restauracja i jej ogródek na płycie rynku starówki ma niebywały klimat. Strona: http://www.mandragora.lublin.pl
  • Ambaras – dobre miejsce aby zjeść solidną porcję pożywnej, smacznej zupy. Danie otrzymamy szybko i zamawiając dużą porcję, naprawdę się najemy. Z rynku dojdziemy tam w 3 minuty 🙂 To świetny wybór jeśli nie mamy dużo czasu a chcemy zjeść coś zdrowszego niż kebab. Strona: https://www.facebook.com/ambaraslublin
  • Stacyjka – pub, restauracja na samym rynku. Przyjemny klimat z widokiem na maszerujących na linach akrobatach. Posiadamy osobisty sentyment do tego miejsca. Jest ono bowiem prowadzone przez osobę, która tworzyła legendarną „Winiarnię u Dyszona”. Była to lubelska Mekka kabaretowa, w której narodził się kabaret Ani Mru Mru i w której Adam występował kilka razy. Kabaret dno z udziałem Marcina Wójcika i Waldka Wilkołka, dał tam ostatni występ przed zamknięciem lokalu w 2008 roku.

Wymienione powyżej miejsca to zaledwie ułamek kawiarni, pubów i restauracji jakie oferuje turystom Lublin. To wszak miasto studentów i artystów i coraz liczniejszych, napływających do miast turystów. Szukajcie zatem swoich smaków i koniecznie dawajcie nam znać o miejscach, które zabrały do nieba wasze podniebienia.

O czym pamiętać

W Carnavalowym zamieszaniu i ruchu, większość lokalnych restauratorów, dla zaoszczędzenia czasu obsługi postanowiła wprowadzić pewną zasadę. Mianowicie nie chcą dzielić rachunku na dwie czy trzy rodziny. Dochodzi czasem do nieprzyjemnych nieporozumień więc lepiej się na to przygotujcie zawczasu. Inna sprawa, że w szczytowym momencie oczekiwanie na posiłek może trwać dość długo. Więc jeśli myślicie najeść się i pędzić na kolejny pokaz to wybierzcie raczej jakiś uliczny fastfood.

Carnaval Sztukmistrzów

Ważni są ludzie

Jak to zwykle bywa, sukces festiwalu i atmosfera nie bierze się znikąd. Urok architektury miasta to tylko arena, która swoją drogą jak żadne inne miejsce w Polsce nadaje się do organizacji takiej imprezy. To mieszkańcy Lublina ze swoją ogromną otwartością i życzliwością, są duszą i kluczem do sukcesu tego i innych lubelskich wydarzeń. Są dumni z miasta w którym żyją, nie mają kompleksów wobec aglomeracji zachodniej Polski. Pielęgnują w sobie romantyczną nutę kresów. To ludzie, którzy nadal w tych zwariowanych czasach, potrafią kierować się w swych decyzjach bardziej sercem niż chłodną kalkulacją. Dla wielu z nich karnawał mógłby trwać cały rok! To dlatego wielu turystów, zwłaszcza tych wrażliwszych zakochuje się w Lublinie. Po ostatnim Carnavale Sztukmistrzów, nasza rodzina dołączyła do tego grona!

Chcielibyśmy na koniec serdecznie podziękować Justynie „Wróżce”, lubelskiej hiper-działaczce, która objęła nas swoją opieką podczas naszego pobytu oraz Marcinowi, lubelskiemu Dionizosowi, którego zawsze dobrze jest spotkać na swojej drodze 🙂

Pozdrawiamy także wszystkich lubelskich znajomych, których mamy nadzieję spotkać podczas następnej wizyty.

Czołem brejdaki!

You Might Also Like